Wiem doskonale, że dzieciom podoba się czasem coś zupełnie zaskakującego, coś, czego byśmy się nie spodziewali. Rzeczy, obok których dorośli przechodzą obojętnie i bez wzruszenia, poruszają dzieciaki i to dzięki nim możemy dostrzec piękno tam, gdzie nie sądziliśmy, że się ukrywa. To wspaniałe! Spoglądać na świat oczami naszych dzieci. Tak właśnie było w przypadku książki z serii o Śwince Malince i Słoniu Leonie – Złamałem trąbę! To pierwsza książka z tej serii, która wpadła nam w ręce, a co do której nie byłam do końca przekonana. Ooo, jak bardzo się pomyliłam!

Dlaczego to nie miłość od pierwszego wejrzenia?

IMG_20200405_130336-1024x768.jpg

Spojrzałam na książkę Złamałem trąbę! i pomyślałam: proste obrazki, bardzo mało tekstu, krótka historia, dziwne wnętrze… Na każdej stronie jest jeden obrazek, z jednym zdaniem. Wertować ją trzeba w zawrotnym tempie (tak mi się przynajmniej wydawało). Bez większego przekonania położyłam książkę na stole i nie sądziłam, że prędko po nią sięgniemy. Aż do momentu, kiedy namierzyły ją moje dzieciaki!

Za co ich pokochaliśmy?

IMG_20200405_130404-1024x768.jpg

Wszystko to, co wydawało mi się w książce nieatrakcyjne i nieprzykuwające uwagi, moje dzieci wprost pokochały! Proste obrazki samych bohaterów, bez zbędnych szczegółów i niepotrzebnych elementów skupiają doskonale uwagę dziecka na głównych postaciach. Krótka treść i przewracanie stron po każdym zdaniu trzyma dzieci w napięciu – wypatrują tego, co za chwilę się wydarzy. W tradycyjnych książkach dzieci z obrazków mogą dowiedzieć się z wyprzedzeniem, co czeka konkretnego bohatera. Tu są skupione tylko na danej chwili, przez co łatwiej im się skoncentrować. Myślę, że będzie to niesamowicie cenne dla dzieciaków, które nie lubią czytać, albo które mają trudność ze skupieniem uwagi na dłużej przy jednej książce.

Moje dzieci rechotały ze śmiechu przy kolejnych wydarzeniach opisanych w książeczce. Co więcej – muszę zupełnie szczerze przyznać – książka ma bardzo zabawne i dość zaskakujące zakończenie, którego nie byłam w stanie przewidzieć. Nawet dorosłemu trudno się nie zaśmiać! ZA KAŻDYM RAZEM po czytaniu książeczki moje dzieci krzycza głośno: Jeszcze raz! Jeszcze raz! No i co począć? Czytamy! Z ogromną przyjemnością 🙂

Im dłużej znam przygody Słonia Leona i Świnki Malinki tym większą sympatią ich darzę. To książki doskonałe na prezent. Jestem przekonana, że będą wielokrotnie czytane. Myślę, że książka jeszcze długo nie zejdzie z naszej półki z książkami bo mimo upływu czasu, dzieciaki wciąż chętnie do nich wracają. I przyznam Wam w tajemnicy – że ja również!

Książkę znajdziecie na stronie wydawnictwa Babaryba o, TUTAJ.

Książki

Zobacz również:

  • Zęboszczotki – Pittau&Gervais
  • Zęboszczotki to jedna z książek – niespodzianek. Na pierwszy rzut oka bardzo prosta i może nieszczególnie przykuwająca uwagę rodzica (przynajmniej moją), do momentu pokazania książki dzieciom. Wtedy książka okazuje się być prawdziwym HITEM!

  • Mogę grać z wami? Mo Willems
  • Mogę grać z Wami to druga z poznanych przez nas książek z serii o Śwince Malince i Słoniu Leonie. W ostatnim wpisie na blogu pisałam, że seria ta na początku nie bardzo mnie przekonała, jednak szybko zweryfikowałam ten pogląd. Teraz książki o słoniu i śwince są przez nas często czytane i skradły serca zarówno moich dzieci, jak i – ostatecznie- moje. Przeurocze, przesympatyczne i ubrane w świetny humor książki dla dzieci o niecodziennej formie. Zobaczcie sami!

  • Nasze miasteczko - Doro Göbel, Peter Knorr
  • Nasze miasteczko wydane przez Wydawnictwo Babaryba, to kolejna książka obrazkowa w tej serii. Pozwala ona nabrać szerszej perspektywy i zobaczyć nie tylko to, co dzieje się w domu każdego z bohaterów, ale także jak inni pracują, pomagając mieszkańcom i działając w interesie całego miasta. Książka jest uniwersalna – znajdą tu wiele atrakcji fani motoryzacji, mrożących krew w żyłach historii i codziennych wydarzeń.

    Autor tekstu

    angelika-kazmierczak.jpg

    Angelika Kaźmierczak
    psycholog, logopeda

    Kategorie