Mózg potrzebuje ruchu

Mózg potrzebuje ruchu

Dziecko od samego początku poznaje świat w ruchu. Jak tylko zdoła opanować umiejętności takie jak chwytanie, zmiany pozycji, poruszania się, zaczyna wykorzystywać je do poznawania tego, co znajduje się wokół niego. Robi to działając, a nie tylko przyglądając się temu, co je otacza. Chce wszystkiego dotknąć, poznać, doświadczyć.

Dzieci są w ciągłym ruchu – intuicyjnie wybierają formy aktywności, które są dla nich najkorzystniejsze.

Coraz częściej możemy usłyszeć, że obecne pokolenie to głównie kinestetycy (w przeciwieństwie do poprzednich, które deklaruje się raczej jako wzrokowcy). Oznacza to, że dzieci uczą się poprzez ruch i działanie. Czasami potrzebują go do tego stopnia, że w przeciwnym wypadku nie potrafią się nawet skoncentrować.

Te właśnie dzieci sadzane są do ławek i strofowane, gdy nie potrafią w nich wysiedzieć. Te same dzieci są upominane przez rodziców, gdy odrabiając z nimi zadanie, ruszają nogami, machają rękoma, wstają, nieustannie zmieniają pozycję, wiją się i kręcą, doprowadzając swoich rodzicieli do szaleństwa. Tymczasem często dzieci te poszukują po prostu ruchu!

Dziecko łaknące aktywności, posadzone nieruchomo w ławce nie będzie umiało się skupić. Nie będzie rozumiało tego, co się do niego mówi tak jak wzrokowiec nie będzie mógł pracować nad jakimś zadaniem, dopóki nie dostanie go przed oczy. Dzieci nie raz dostają wtedy jakąś etykietę – lenia, mniej zdolnego, a w najlepszym wypadku zdolnego, ale leniwego ucznia.

Tymczasem to mniej zdolne dziecko, z którym coś jest “nie tak”, bo nie potrafi wysiedzieć w ławce świetnie koncentruje się, gdy rozmawia się z nim na stojąco, w trakcie spaceru, rzucając piłką. segregując jakieś drobne przedmioty. Nagle okazuje się, że o nie z dzieckiem coś jest nie tak, ale ze sposobem, w jaki próbowaliśmy pomóc mu się skoncentrować 

O ile zasada pozwalania dziecku na ruch jest raczej respektowana w przypadku dzieci młodszych, to problem zaczyna pojawiać się w szkole, a czasami już nawet w przedszkolu. BA! Zdarzyło mi się słyszeć uwagi ze strony wychowawców żłobka, że dziecko roczne nie potrafi usiedzieć w kole podczas zajęć  Pozostaje mi tylko pogratulować (dziecku), że podąża za swoimi naturalnymi potrzebami.

Bardzo wiele razy słyszałam od rodziców, którzy odrabiają zadania domowe ze swoimi dziećmi, że musza je cały czas upominać – by nie kopały plecaka, by nie ruszały przedmiotów na biurku, by nie odchodziły od niego itp. Rodzice robią o, by pomóc dzieciom się skupić. Tymczasem dzieci ruszają się, by sobie to skupienie ułatwić. Dotyczy to także młodszych dzieci – rodzice dziwią się, że dziecko “chodzące po ścianie” podczas czytania przez rodzica bajki (czyli wyglądające na zupełnie nieskoncentrowane) doskonale pamięta, co się w niej wydarzyło i denerwuje się, że zirytowany zachowaniem dziecka rodzic przerywa czytanie. Znacie to z własnego doświadczenia? 

Wiem i rozumiem jak trudna może być czasem dla dorosłych potrzeba ruchu ze strony dziecka. Szczególnie, jeśli my do skupienia się potrzebujemy wyciszenia i bezruchu. Czasami jest to jednak jedyna droga do tego, aby nasze dziecko nauczyło się czegoś z łatwością. Pozwólmy im na to!

👉  Pozwól swojemu dziecku ruszać się, zmieniać pozycję, rysować, klikać, bawić się czymś (manipulować) gdy pomaga mu to w skoncentrowaniu się.

👉  Pozwól swojemu dziecku chodzić po pokoju podczas powtarzania materiału przed najbliższym sprawdzianem.

👉  Pozwól swojemu dziecku, by wybrało drogę do koncentracji, która jest najlepsza DLA NIEGO, nie dla Ciebie.

Szczególnego znaczenia nabierają tu sytuacje, gdy u dziecka możemy zaobserwować zwiększoną potrzebę ruchu, nawet na tle ogólnej grupy kinestetyków. Takie dziecko może sprawiać wrażenie totalnie rozproszonego i faktycznie może nic nie pamiętać z lekcji, z której właśnie wróciło. I nic dziwnego – o tak, jakby wzrokowiec wrócił własnie z wykładu, na którym nie mógł notować a osoba nadwrażliwa słuchowo miała się skupić w pomieszczeniu pełnym głośnej muzyki. Zrozumienie indywidualnych potrzeb dzieci w tym zakresie jest bardzo ważne. Rozwiązanie może być nie raz bardzo proste – klikająca kostka do manipulacji lub poduszka dynamiczna pod pupą mogą odmienić rzeczywistość edukacyjna niejednego ucznia. Wystarczy chcieć mu pozwolić na bycie sobą 

Na koniec trochę śmiechu przez łzy  Mózg człowieka jest najbardziej aktywny, najbardziej gotowy do uczenia się w pozycji pionowej. Tymczasem w jakiej pozycji znajdują się uczniowie w szkole? W pozycji, która często bliższa jest udawaniu się na spoczynek, niż aktywności. Wynika z tego, że najbardziej aktywną intelektualnie osoba na lekcji jest… nauczyciel  Ten, który ma nauczyć czegoś półleżących nieruchomo przed nim uczniów 

Chcesz wiedzieć więcej na temat tego w jaki sposób pomóc dziecku w nauce poprzez ruch? Wypatruj mojego e-booka o tym, co jest przyjazne uczącemu się mózgowi dziecka. Znajdziesz tam więcej treści i konkretnych wskazówek, przykładów zabaw i aktywności dla dzieci młodszych, ale też przedszkolnych i szkolnych 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *